Podróże

Pieszo zachodnim wybrzeżem Malty

pieszo zachodnim wybrzeżem Malty
pieszo zachodnim wybrzeżem Malty
pieszo zachodnim wybrzeżem Malty
pieszo zachodnim wybrzeżem Malty
pieszo zachodnim wybrzeżem Malty
pieszo zachodnim wybrzeżem Malty

#Dzień 1

Malta jest niesamowitą wyspą. Urzekła mnie ona całkowicie i nieodwracalnie. Mała, kameralna, a zarazem zapewnia cały wachlarz możliwości w spędzaniu wolnego czasu, od plaż, knajpek i błogiego leniuchowania po dzikie tereny kończące się przepaściami w dół i zapierającymi dech w piersi widokami z klifów.

Miałam przyjemność być na Malcie przez tydzień. I szczerze żałuję, że tylko tydzień. Mimo niewielkiej wielkości, wyspa ta oczarowuje rozmaitością, a gościnnością, jaką emanują mieszkańcy wręcz zachęca, by wracać tam przy każdej możliwej okazji. I przyznam szczerze, że jak do tej pory jest to jedno z tych miejsc, gdzie naprawdę chciałabym wrócić. 

Wraz z mężem noclegi znaleźliśmy w centrum miasta niedaleko starego miasta Valletty. Wybraliśmy tę lokalizację z premedytacją, ponieważ zdecydowaliśmy się na komunikację miejską, jako główny środek przemieszczania się po wyspie. Mimo, że zwykle preferuję raczej bardziej odludne okolice na odpoczynek, wysiadając z samolotu wraz z podmuchem upalnego powietrza wiedziałam, że tutaj na odpoczywanie na pewno czasu nam zabraknie. 

Czy wiesz, że Maltę można praktycznie w całości obejść pieszo? Wzdłuż całego wybrzeża prowadzi szlak (bardziej lub mniej widoczny), który pozwala na piesze wędrówki wzdłuż klifów i wybrzeży Malty. W pierwszy dzień po przylocie od razu więc z grubej rury zafundowaliśmy sobie pieszy trekking zachodnim wybrzeżem wyspy. Byliśmy jedynymi osobami, które wpadły na ten wariacki z perspektywy mieszkańca pomysł. Tam nikt nie przemieszcza się w ten sposób. Odległości między miasteczkami i upał powodują, że większa część osób decyduje się na jazdę klimatyzowaną komunikacją miejską lub samochodem. Do takiego stopnia ta czynność jest tutaj zapomniana, że o szlaku turystycznym nie wiedział nawet mieszkaniec miasteczka, któremu trasa przechodziła praktycznie pod nosem, a znak był za rogiem jego domu na płocie.

Plusem tego na pewno był całkowity spokój jaki nam towarzyszył, minusem - w momencie zgubienia się byliśmy raczej zdani na siebie. Przez cały dzień wędrówek spotkaliśmy raptem parę osób, a większe grupy skupiały się jedynie na punktach widokowych i przy większych atrakcjach. A widoki jakie nam towarzyszyły? Bezcenne! Niczym niezakłócona cisza i bliskość natury wyspy rekompensowały zmęczenie i doskwierający z godziny na godzinę rosnący upał. 

P.S. Proponuję zawsze pamiętać o kremach z filtrem. Nie wierz pogodzie, jaką pokazują w prognozach, choćbyś zdecydował się na wyjazd w styczniu. Stacje pogodowe trzymają chyba tutaj pod kamieniem w najgłębiej zakopanej piwnicy. Dla przykładu pod koniec kwietnia 23 stopnie, które zapowiadali były raptem przez 20 minut ok. 8 rano, potem już było tylko cieplej. Ukojenia nie przynosiły północne chłodne wiatry ani chmury na niebie. Jedynie wieczory bywają tutaj chłodnawe, ciągnie trochę od wody w końcu.

pieszo zachodnim wybrzeżem Malty
pieszo zachodnim wybrzeżem Malty
pieszo zachodnim wybrzeżem Malty
pieszo zachodnim wybrzeżem Malty
pieszo zachodnim wybrzeżem Malty
pieszo zachodnim wybrzeżem Malty

Może spodobać ci się również

error: Zdjęcie jest chronione.