Lifestyle

Śladami jesieni

śladami jesieni
śladami jesieni
śladami jesieni
śladami jesieni
śladami jesieni
śladami jesieni
śladami jesieni
śladami jesieni
śladami jesieni

Korzystając z ostatnich ciepłych promieni słonecznych w tym roku wybrałam się na spacer śladami jesieni. Był to niepowtarzalny moment, by uchwycić i nacieszyć się złotawo - rudymi barwami tej naszej polskiej pięknej pory roku. W ostatnim czasie dodatkowo mam większą motywację na wyjścia z domu, ponieważ pojawił się w nim mały mieszkaniec w postaci szczeniaka, który energii ma aktualnie za wszystkich mieszkających w bloku. Powoli rośnie mój mały towarzysz podróży, więc zapewne będzie się też przewijać raz na jakiś czas przez moje zdjęcia.

Wędrując wśród drzew obserwowałam otaczający mnie krajobraz parku i miasta w tle. Pod nogami szeleściły suche liście, a mnie dopadła pewna przelotna myśl. Prawdziwa złota jesień przemija powoli bezpowrotnie. Mimo sezonowości naszego klimatu następne jesienie będą już inne. Inna będzie pogoda, inni będziemy też i my, z nowymi latami i doświadczeniami na karku. Nie mówię tego ze złą intencją, nie chcę też nikomu uzmysławiać, że latka lecą i "stary jesteś no weź zrób coś ze sobą". Po prostu lubię przypominać sobie od czasu do czasu, że wszystko z czasem przemija. Pozwala mi to cieszyć się bardziej tym, co dzieje się tu i teraz i doceniać te chwile. 

Kiedy za oknem praktycznie wciąż panuje mrok, łapie mnie często taka właśnie melancholia. To jest czas dla mnie, gdy mogę na spokojnie, po przebieganym i maksymalnie wykorzystanym lecie, usiąść na kanapie, założyć moje misiate skarpetki, przykryć się kocem i z kubkiem herbaty zrobić bilans własnego sumienia i po części podsumować dany rok.

Tak wiem, że do grudnia daleko, że jeszcze ten rok wciąż trwa. Internety krzyczą już o plannerach i kalendarzach ulepszających podobno funkcjonowanie w życiu w przyszłym roku, więc chyba nie jestem sama w tych przemyśleniach. Chociaż z drugiej strony mną nie napędza marketing i wbicie się w sezonowość sprzedaży produktów, a proste potrzeby pobycia samą ze sobą. Jednak osobiście uważam, że koniec roku to nie czas na podsumowania, to czas na wyciąganie wniosków i ewentualne budowanie listy, co chciałoby się zmienić w najbliższym czasie.

Rok ten zleciał niesamowicie szybko. Właściwie to nawet nie wiem dokładnie kiedy. Odnoszę czasem wrażenie, jakbym to nie ja go przeżyła, tylko stała obok i przewijała taśmę filmu z moją osobą w roli głównej. Brakuje tylko czasem przycisku "replay". Dużo się działo, jeszcze trochę będzie... Podobno nie mamy czasu w dzisiejszych czasach, by korzystać z życia. Wciąż słyszę, że społeczeństwo za czymś biega, każdy gdzieś goni i ściga się z czasem. Priorytety dzisiejszego świata zmieniają się. Ostatnio na przykład u mnie często pada stwierdzenie "po co mi pies, przecież nie masz na to czasu". Powinnam za to mieć czas na to i tamto. 

I tak siedzę sobie pod ulubionym kocykiem z gorącym kubkiem herbaty w dłoni po przyjemnym długim jesiennym spacerze. Z jednej strony grzeje mnie kot, a z drugiej pies. Niedaleko odpoczywa mąż grzebiąc coś w swoim laptopie.  Za oknem już dawno po zmroku, jutro trzeba wrócić do pracy, dzień powoli zmierza ku końcowi, a melancholijny stan przemija. To są właśnie te momenty i dni, na które zawsze chcę mieć czas. A jeśli przejdzie mi przez głowę myśl, że jednak funkcjonuję w biegu, to po prostu go znajdę. W końcu co jest ważniejsze w życiu niż własne zadowolenie i spełnienie?

śladami jesieni
śladami jesieni

Może spodobać ci się również

error: Zdjęcie jest chronione.